IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 [A] W - Kornwalia [I] - sukces

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Svalbard

avatar

Stan cywilny : Zaręczony
Liczba postów : 172
Dołączył/a : 09/06/2015

PisanieTemat: Re: [A] W - Kornwalia [I] - sukces   20/8/2015, 12:26

Nie udało Ci się trafić żadnego lisorła, na którego się zapatrywałeś. Dwa duże wgryzły się w Twoją rękę, niezbyt mocno. Złapały głównie za ubranie i nieco zahaczyły ząbkami o ciało. Trochę jak dziabnięcie podenerwowanego kota, którego zrzuciłeś z ciepłego laptopa. Groźniejsze były płomienie. Znowu ogarnęły Twoją rękę, i co gorsza - tę, którą dzierżyłeś nóż.
Ale Twój atak nie był całkowicie bezskuteczny. Najmniejszy lisek, ten który Ci zaufał, skończył pochlastany. Nóż może nie trafił w nic groźnego, wszak ześlizgnął się po żebrach. Jednak determinacja i adrenalina dodały Ci sił i delikatne kości stworzonka zostały wręcz zmiażdżone. Trzask łamanych żeber przedarł się przez hałasy dookoła, usłyszałeś go tak wyraźnie, jakby rozległ się w zupełnej ciszy. Usłyszałeś go bardzo, bardzo wyraźnie.
Zwierzak wydał z siebie zduszony charkot, padł na piasek, wzniecając tuman kurz. Kątem oka zauważyłeś, że drży i próbuje złapać oddech, ale nie jest w stanie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kornwalia

avatar

Sojusze : powiedzmy, że Fin
Stan cywilny : Nie
Liczba postów : 48
Dołączył/a : 08/08/2015

PisanieTemat: Re: [A] W - Kornwalia [I] - sukces   20/8/2015, 13:08

Naprawdę nie lubił służyć za żywą pochodnie. Ukąszenie ząbków było bolesne, ale nawet w połowie nie tak dotkliwe jak płomienie tańczącego na jego ręce. Nóż prawie wyślizgnął mu się z palców, spróbował go jakoś przechwycić drugą dłonią, ale oczywiście chwycił za ostrze. Syknął. Będzie miał od tego ranę, ale broń przynajmniej nie spadła zupełnie na ziemię.
Ból z zacięcia jakby zupełnie do niego nie doszedł, bo zagłuszył go trzask. Ten zabrzmiał w uszach wyjątkowo dotkliwie, jakby ktoś nagle podetknął mu głośnik prosto pod twarz. Myghal zaklął, odruchowo odwracając spojrzenie w tamtą stronę. Nie tego chciał! Musiał odpędzić napastników, może dało się jeszcze coś z tym zrobić. Jako iż jedna dłoń i tak mu się paliła, spróbował nią chwycić najbliższego z lisorłów za kark, pamiętając jak gwałtownie zareagował na taki chwyt młody. Chciał tylko szarpnąć, po prostu sprawić zwierzęciu ból, w bitewnym amoku jednak instynkt kazał znów zamachnąć się nożem. Nie myślał, nie potrafił zachować zimnej krwi ani przejrzystego umysłu. Wiedział jedynie, że musiał je od siebie odpędzić, tak szybko jak się dało. Musiał. Musiał obejrzeć małego, musiał zrobić coś, cokolwiek, naprawić swoje błędy.
No i przy okazji musiał też jak najprędzej wyeliminować potwory i zgasić płomienie. Ocalić życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sith
Admin


Liczba postów : 99
Dołączył/a : 08/06/2015

PisanieTemat: Re: [A] W - Kornwalia [I] - sukces   20/8/2015, 13:08

The member 'Kornwalia' has done the following action : Dices roll

#1 'Atak' : 6

--------------------------------

#2 'Siła ataku' : 8
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://pangea.forumpl.net
Svalbard

avatar

Stan cywilny : Zaręczony
Liczba postów : 172
Dołączył/a : 09/06/2015

PisanieTemat: Re: [A] W - Kornwalia [I] - sukces   20/8/2015, 13:37

Udało Ci się złapać jednego stworka za kark. Puścił Cię i zaczął się szarpać. Niestety, z cięciem nie było już tak łatwo. Ledwie go drasnąłeś, a co gorsza - wypływająca, złota krew szybko zajęła się ogniem. Była łatwopalna. Spływała po Twoich palcach, rozgrzewając się w akompaniamencie krzyków, pisków i skomleń rannego stworzenia. Chyba miało już dość walki. Trzymane za kark wpadło w panikę i pewnie ucieknie, jeśli go puścisz.
Gorzej było z drugim lisorłem. Ten zaciskał szczęki na Twoim ramieniu i teraz pazurkami ptasich łap uchwycił się ubrania, wgryzając mocniej. Twoja krew może nie płonęła, ale i tak była gorąca. Oraz bardzo cenna. W szczególności dla Ciebie.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Svalbard dnia 20/8/2015, 14:08, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sith
Admin


Liczba postów : 99
Dołączył/a : 08/06/2015

PisanieTemat: Re: [A] W - Kornwalia [I] - sukces   20/8/2015, 13:37

The member 'Svalbard' has done the following action : Dices roll

#1 'Obrona' : 4

--------------------------------

#2 'Atak' : 8

--------------------------------

#3 'Siła ataku' : 8
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://pangea.forumpl.net
Kornwalia

avatar

Sojusze : powiedzmy, że Fin
Stan cywilny : Nie
Liczba postów : 48
Dołączył/a : 08/08/2015

PisanieTemat: Re: [A] W - Kornwalia [I] - sukces   20/8/2015, 14:48

Łatwopalna krew, tego nie przewidział. Krzyknął równie żałośnie co biedne zwierzę i odruchowo rozluźnił uścisk, żeby zaraz po prostu stworzenie puścić, tak samo z resztą jak nóż. Nie miał czasu obserwować co lisoorzeł zrobi z wolnością, miał jeszcze ostatniego napastnika na karku. No dobra, ramieniu. Cholerstwo uczepiło się mocno, zarówno pazurami, jak i zębami, a Myghal obawiał się, że próba oderwania go od siebie ręcznie skończy się jedynie większym poszarpaniem ran.
Jednakże patrząc po młodziku, stworzenia te miały chyba bardzo delikatne kości, a to dało mu nagle pomysł, coś albo genialnego, albo nad wyraz głupiego, w tamtym momencie nie był w stanie ocenić. Gwałtownie rzucił się na ziemię, z zamiarem przygniecenia potworka swoim ciężarem, a pewnie przy okazji zrobienia i sobie jakiejś krzywdy. Spodziewał się, że zaraz zapali się cały i chyba nie był na to przygotowany. Trudno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sith
Admin


Liczba postów : 99
Dołączył/a : 08/06/2015

PisanieTemat: Re: [A] W - Kornwalia [I] - sukces   20/8/2015, 14:48

The member 'Kornwalia' has done the following action : Dices roll

#1 'Atak' : 4

--------------------------------

#2 'Siła ataku' : 7
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://pangea.forumpl.net
Svalbard

avatar

Stan cywilny : Zaręczony
Liczba postów : 172
Dołączył/a : 09/06/2015

PisanieTemat: Re: [A] W - Kornwalia [I] - sukces   20/8/2015, 16:02

Pierwsze stworzenie spadło na ziemię dość niezgrabnie. Nie przeszkodziło mu to jednak w ucieczce. Szybko podniosło się na cztery łapy i odbiegło, zostawiając za sobą kropelki płonącej krwi.
Drugi zwierzak przewidział, cóż planujesz. Oderwał pyszczek od Twojego ramienia i zeskoczył z Ciebie, nim zdążyłeś go przygnieść. Oba stworzenia szybko uciekły, już nie między drzewa. Las zniknął, mgła rozwiała się. Lisy pobiegły w górę najbliższej wydmy. Jeden, ten najmniej ranny, zatrzymał się, by groźnie na Ciebie naćwierkać. Najpewniej w jego prymitywnym języku to była jakaś forma obrazy. Nie zastanawiałeś się nad tym. Nadal płonąłeś i fakt, że stworzenia czmychnęły był Ci jak najbardziej na rękę. Tę płonącą, oczywiście. Mogłeś teraz skupić się na ugaszeniu ognia. Akurat w momencie, jak temperatura na pustyni jęła rosnąć. Choć w chwili obecnej tego nie zauważyłeś.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Svalbard dnia 20/8/2015, 16:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sith
Admin


Liczba postów : 99
Dołączył/a : 08/06/2015

PisanieTemat: Re: [A] W - Kornwalia [I] - sukces   20/8/2015, 16:02

The member 'Svalbard' has done the following action : Dices roll

'Obrona' : 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://pangea.forumpl.net
Kornwalia

avatar

Sojusze : powiedzmy, że Fin
Stan cywilny : Nie
Liczba postów : 48
Dołączył/a : 08/08/2015

PisanieTemat: Re: [A] W - Kornwalia [I] - sukces   20/8/2015, 16:55

Stworzenia, ku jego wielkiej uldze, wreszcie zostawiły go w spokoju i uciekły. Nie miał jednak czasu na świętowanie czy nawet głębsze zastanowienie się nad swoim zwycięstwem; czekały go bardziej, khm, palące problemy. Nie kłopotał się ze wstawieniem, akurat leżąca pozycja mu odpowiadała – tak samo fakt, że znajdował się na pustyni. Najpierw przez chwilę po prostu pocierał ręce o piasek, mając nadzieję pozbyć się w ten sposób potencjalnych resztek krwi potwora ze skóry. Potem znów przeturlał się kawałek (uważając, żeby nie wlecieć na ślad zostawiony przez uciekinierów, to byłoby dopiero głupie), tym razem bez pośpiechu, ostrożnie, chociaż stanowczo. Nie chciał za bardzo naruszyć ran. Nie chciał też myśleć o tym jak będzie się czuł gdy adrenalina opadnie.
Przez cały czas zaciskał zęby na dolnej wardze na tyle mocno, że dawno już ją przegryzł, ale dzięki temu tylko sobie pojęczał, a nie wydarł na całe gardło. Lepiej było nie kusić licha. Nie zależało mu na nowym towarzystwie, naprawdę potrzebował najpierw chwili na chociażby prowizoryczne ogarnięcie obrażeń. Przy okazji miotania się po ziemi, zerknął też w stronę pozostałych stworków, chcąc zorientować się czy jeszcze dyszą, a jeśli nie to czy płoną nawet po śmierci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Svalbard

avatar

Stan cywilny : Zaręczony
Liczba postów : 172
Dołączył/a : 09/06/2015

PisanieTemat: Re: [A] W - Kornwalia [I] - sukces   20/8/2015, 17:25

Ogień wkrótce zgasł, a Ty, uspokoiwszy się, poczułeś, że ledwie możesz poruszać palcami jednej ręki. Były poparzone i pokryte bąblami pełnymi płynu. Zrozumiałeś, że niemalże całe ciało Cię piecze, a gorąc sączący się z nieba wcale nie pomagał złagodzić nieprzyjemnego uczucia. Czerwone ślady pokrywały prawą rękę aż do piersi, część brzucha, krocze i fragmenty ud. Jakimś cudem włosy Ci się nie zajęły i na szczęście na twarzy nie byłeś poraniony. Jednak ramię, nie dość, iż poparzone, to jeszcze krwawiło z kilku ran. Niezbyt dużych, acz kiełki stworzeń zostawiły po sobie głębokie ślady przypominające te po wkłuciu wyjątkowo grubej igły. Nieopodal leżała butelka po wodzie oraz dwa truchełka - po śmierci grzywy lisorłów zgasły. Nawet nie błyszczały. Oczy oraz sierść stały się matowe. Płonęły tylko krople krwi, jakie skapnęły z uciekającego lisorła. W pewnym momencie jeden z pokonanych potworów zadrżał konwulsyjnie, ale to były tylko pośmiertne drgawki.
Tarzając się, poczułeś, że coś ukuło Cię w plecy. Nie był to nóż - ten leżał kilka kroków dalej, przy jednym z ciał. Musiałeś rozgarnąć piach - albo podczas szarpaniny, albo w czasie walki - i wydostać na światło dzienne coś, co w nim leżało.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kornwalia

avatar

Sojusze : powiedzmy, że Fin
Stan cywilny : Nie
Liczba postów : 48
Dołączył/a : 08/08/2015

PisanieTemat: Re: [A] W - Kornwalia [I] - sukces   20/8/2015, 18:33

Opadł w końcu na plecy, zupełnie wyprany z sił. Odwrócił wzrok od trupów, obawiając się, że gdyby przyglądał im się choćby chwilę dłużej, żołądek odmówiłby mu posłuszeństwa. Później, powiedział sobie. W głowie mu szumiało, trudno mu się było uspokoić, miał wrażenie, że nadal płonie. Ognia nie było, a jednak skóra piekła jakby niczego nie zgasił. Przyjrzałby się ranom, ale ich stan mógł określić i bez tego. Wiedział, że trzeba było opatrzyć chociaż część w nich, utrata zbyt dużej ilości krwi mogłaby być tragiczna w skutkach. Oderwałby kawałek materiału ze swojego ubrania, obawiał się jednak, że wraz z nim odeszłyby całe płaty skóry. No ale był na cholernej pustyni, nie miał za dużo opcji, chyba musiał rozejrzeć się za tą dodatkową koszulą, może coś z niej zostało. Ewentualnie plecak. Plecak-bandaż.
Ale najpierw, co go ukuło? Kolejny potwór? Jakiś odłamek? Czy coś znowu go zaatakuje? Usiadł, z trudem obrócił się i zmrużył oczy, szukając wzrokiem rozwiązania zagadki. Wyciągnąłby po to łapę, kto jednak wie na co właśnie się natknął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Svalbard

avatar

Stan cywilny : Zaręczony
Liczba postów : 172
Dołączył/a : 09/06/2015

PisanieTemat: Re: [A] W - Kornwalia [I] - sukces   21/8/2015, 10:28

Kiedy się uniosłeś i spojrzałeś na piasek, w pierwszej chwili nic nie zauważyłeś. Dopiero, gdy przekręciłeś głowę, odbłysk od czegoś lśniącego zakuł Cię w oczy. Biżuteria? Trudno było dostrzec złoty wisiorek na złotym piasku. Aczkolwiek, gdy raz go zobaczyłeś, teraz wydawało Ci się wręcz oczywiste, że od początku tu leżał i jak mogłeś go nie zauważyć?
Wisiorek był w kształcie piórka. Ukuła Cię w plecy złota dudka, zupełnie, jakby ozdoba chciała wbić się w Twoje plecy i tam już pozostać. Zauważyłeś rysunek promieni na chorągiewce, głęboką stosinę. Na końcu pióro było zaokrąglone, szerokie i tkwił w nim mały rubin. Całkiem ładna ozdoba, jeśli lubisz złoto, oczywiście. Nawet, jeśli Twoim przyjacielem są tylko diamenty, warto zwrócić uwagę na stan wisiorka. Czas obszedł się z nim wyjątkowo łagodnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kornwalia

avatar

Sojusze : powiedzmy, że Fin
Stan cywilny : Nie
Liczba postów : 48
Dołączył/a : 08/08/2015

PisanieTemat: Re: [A] W - Kornwalia [I] - sukces   21/8/2015, 11:31

Z jego piersi wydarł się śmiech. Najpierw krótkie parskniecie, które szybko przeobraziło się w dłuższy, pozbawiony wesołości chichot. Na szczęście szybko się opanował, żeby cichy dźwięk nie rozniósł się echem po okolicy. Złoty wisiorek? Naprawdę? Myghalowi nieobca była wartość tego metalu, znacznie bardziej jednak cenił miedź czy cynę. Biżuteria, chociaż oczywiście bardzo ładna, wydawała mu się zupełnie zbędna. Ale żeby dla naszyjnika dać się prawie spalić żywcem oraz brutalnie zabić dwie żywe istoty? Wydało mu się to śmieszne i to w negatywnym sensie. Przez chwilę chciał po prostu wstać, zignorować błyskotkę i ruszyć z powrotem do miasta z samym mięsem, w ostatniej chwili przyszło mu jednak do głowy, że może udałoby mu się ją za coś wymienić. Wyciągnął zdrowszą rękę i zacisnął palce na naszyjniku, żeby zaraz podnieść go do góry i przyjrzeć mu się z bliska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Svalbard

avatar

Stan cywilny : Zaręczony
Liczba postów : 172
Dołączył/a : 09/06/2015

PisanieTemat: Re: [A] W - Kornwalia [I] - sukces   21/8/2015, 18:26

Wisiorek był ciepły, rozgrzany przez słońce. Kiedy wziąłeś go w palce, poczułeś lekkie mrowienie, rozchodzące się od opuszek po nadgarstek i niknące z czasem. Po kilku chwilach biżuteria nie wywoływała już żadnych dodatkowych atrakcji, po prostu była. Z bliska mogłeś dostrzec, że druga strona płaskiego piórka jest dość mocno porysowana, podobnie jak promienie - piasek wyżłobił je i sprawił, że niektóre biegły w przeciwną stronę, niż pierwotnie zakładał to twórca. Ale kamień pozostał nienaruszony. To, co z daleka Twe nieprawne oko wzięło za rubin okazało się opalem ognistym. Pięknym, choć niewielkim okazem o niespotykanej, głębokiej barwie i zamkniętymi wewnątrz pomarańczowymi oraz żółtymi błyskami. Jasne Słońce pustyni wydobyło z kamienia również zielonkawe akcenty. Jubilerski biały kruk niemalże.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kornwalia

avatar

Sojusze : powiedzmy, że Fin
Stan cywilny : Nie
Liczba postów : 48
Dołączył/a : 08/08/2015

PisanieTemat: Re: [A] W - Kornwalia [I] - sukces   21/8/2015, 19:03

To mrowienie, nawet jeśli chwilowe, dało mu do myślenia. Albo stracił już za dużo krwi, albo coś było na rzeczy, z tego co mu było wiadomo, zwyczajne błyskotki nie wywoływały takiego efektu, nadal otępiały mózg nie podawał jednak żadnej alternatywy. Podsuwał jedynie, że wisiorek był niezwykle ładny, mało użytkowy, ale naprawdę szkoda byłoby go zgubić. Myghal przez chwilę siedział, gapiąc się na niego, a ostatecznie wzruszył ramionami. A właściwie ramieniem i zaraz tego pożałował.
-Dziwna sprawa- mruknął, podnosząc się. Potrząsnął głową i ruszył w stronę trupów chociaż nogi się pod nim uginały. Czas najwyższy wracać, do cholery z tym wszystkim. Najpierw jednak rozejrzał się za swoimi rzeczami – nóż widział i sięgnąłby po niego, ale krew na ostrzu jakoś na razie go zniechęciła. Zależało mu bardziej na plecaku i, najchętniej, dodatkowej koszulce, która mogłaby posłużyć za opatrunek. Lisoorły na razie ignorował.
Rany, rany, zajmij się ranami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Svalbard

avatar

Stan cywilny : Zaręczony
Liczba postów : 172
Dołączył/a : 09/06/2015

PisanieTemat: Re: [A] W - Kornwalia [I] - sukces   22/8/2015, 21:12

Plecak został częściowo zakopany i był nieco nadpalony. Widać cudem tylko nie spłonął całkiem, gdy w czasie szamotaniny sypnąłeś nań piaskiem. Zupełnym przypadkiem uratowałeś swój dobytek.
Gdy przyglądałeś się ostrzu, zauważyłeś, że krew na nim zdążyła wyschnąć i teraz miała głęboki, miedziany kolor. Podobnie plamy zostawione po stworkach - wszystkie one ze złotych zmieniły się w błyszczące, pomarańczowe. Jakby rozlać roztopioną miedź i pozwolić jej wchłonąć w grunt. Przestały płonąć, widać zaschnięta krew traci swoje właściwości i jest nieprzydatna.
Lepiej nie trać zbyt wiele czasu na pieszczenie się ze sobą i wykorzystać fakt, że koszula była tylko do połowy spalona. Świeża posoka i odgłosy walki zwabiły już amatorów padliny. Kilka cieni mignęło Ci na granicy widoczności, żaden jednak stwór nie zbliżał się nadto. Skoro zabiłeś inne, znaczy, że jesteś groźny i trzeba na Ciebie uważać. Ale wypracowany szacunek nie potrwa długo. Najpewniej do momentu, aż jucha zwabi potwora dostatecznie wielkiego, by nie bał się Cię zaatakować. Lepiej zbierz, co Twoje i uciekaj. Chyba, że wolisz zostać i walczyć? Wybór należy do Ciebie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kornwalia

avatar

Sojusze : powiedzmy, że Fin
Stan cywilny : Nie
Liczba postów : 48
Dołączył/a : 08/08/2015

PisanieTemat: Re: [A] W - Kornwalia [I] - sukces   22/8/2015, 21:44

Westchnął cicho. Wszystko po kolei. Włożył zawieszkę do kieszeni nadpalonych spodni, trzeba było uważać, żeby jej nie zgubić. Później wziął resztki koszuli i, nawet nie bawiąc się w rwanie materiału, szybko obwiązał ją wokół zranionego ramienia. Nie był to trwały opatrunek, na razie jednak musiał wystarczyć. Kątem oka dostrzegał tańczące wokół cienie, które powoli doprowadzały go skraju paniki. Nie był w stanie walczyć, nie w tym stanie. Właściwie to ledwo stał na nogach. Danie im czasu na zaatakowanie byłoby głupotą. Myghal odkopał plecak z piasku, zarzucił go na zdrowsze ramię i wcisnął nóż do kieszeni.
Spojrzał na zabite lisoorły, ignorując protestujący żołądek. Mimo wszystko musiał myśleć praktycznie, na emocjonalne załamanie się pozwolić sobie mógł dopiero w jakimś bezpiecznym miejscu. Teraz musiał zagwarantować sobie mięso. Padlinożerców najprawdopodobniej zwabił głownie zapach krwi i flaki większego z potworów, powinni na razie na nim się skupić. Ten mały (nie, nie jego niedoszły przyjaciel, nie urocze stworzenie, nie, nie, nie) zginął od pogruchotanych kości, więc powinien śmierdzieć mniej. Myghal schylił się, chwycił go za kark i ruszył w drogę powrotną, ni to niosąc, ni to ciągnąc swoją zdobycz po piasku. Starał się śpieszyć, bolące ciało i dudnienie w głowie pewnie nie umożliwiało mu tak szybkich kroków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Svalbard

avatar

Stan cywilny : Zaręczony
Liczba postów : 172
Dołączył/a : 09/06/2015

PisanieTemat: Re: [A] W - Kornwalia [I] - sukces   23/8/2015, 05:04

Było coraz goręcej. Słońce przypiekało Twoje rany wcale nie umniejszając cierpienia. Coraz więcej ognistych potworków umykało z Twojej drogi. Wszystkie one były niewielkie i niby ogniki skaczące szybko, zwinnie między piaskami. Gdy ferwor walki zniknął, byłeś w stanie posłyszeć odgłosy, jakimi tętniła pustynia. Wrzaski, wycie, ryki, ćwierkot, skowyt, syki i piski. Choć otocznie wydawało się martwe, wcale takie nie było. Pełne dziwnego, magicznego życia rządziło się swoimi pokręconymi, niezrozumiałymi dla ludzi prawami. Wszedłeś w tę rzeczywistość i zacząłeś w niej błądzić niby dziecko. Niech te poparzenia będą dla Ciebie nauczką i bolesnym przypomnieniem, że to nie jest już świat, gdzie rządzą ludzie. To Ty jesteś gościem u potworów i nie wolno o tym zapominać. Jak niemowlak spadłeś po raz pierwszy z kanapy i na drugi raz powinieneś wystrzegać się błędu zbytniej ufności.
Do miasta dotarłeś już bez większych przeszkód, choć ciężar zwłok niemalże ściągał Cię w dół i uniemożliwiał stawianie kolejnych kroków. Albo to wyrzuty sumienia? Zapominasz, że w tym okrutnym świecie nie ma miejsca na litość. Bariera wpuściła Cię do środka, lecz nie złagodziło to cierpienia. Jedynie delikatne mrowienie na krawędziach oparzonych miejsc świadczy o tym, że proces leczenia się rozpoczął. Kilka dni to potrwa, acz zawsze lepiej cierpieć w mieście niż na środku pustyni.

Wyprawa zakończona.
Zdobyte przedmioty:
- jeden złoty wisiorek w kształcie pióra
- jedno truchło lisorła

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [A] W - Kornwalia [I] - sukces   

Powrót do góry Go down
 
[A] W - Kornwalia [I] - sukces
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» SUKCES co to jest

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pangea :: Archiwum wypraw-
Skocz do: