IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Prusy >:c

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Prusy

avatar

Sojusze : Rzecz zmienna.
Stan cywilny : forever Prussia.
Liczba postów : 5
Dołączył/a : 09/08/2015

PisanieTemat: Prusy >:c   18/8/2015, 21:47

Nazwa państwa:
Ogólnie to Prusy (łac. Borussia, Prutenia, Prussia, niem. Preußen)
Jednak zacznijmy od samiuśkiego początku! 
1190- Powstał Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie( łac.Ordo fratrum domus hospitalis Sanctae Mariae Theutonicorum in Jerusalem, Ordo Theutonicus, OT ,niem. Orden der Brüder vom Deutschen Haus Sankt Mariens in Jerusalem, Deutscher Orden, DO)
1226- Pod nazwą Prusy Zakonne (Deutschordensstaat)
Dokładnie- Państwo Zakonu Krzyżackiego. 
1525- Prusy Książęce, Księstwo Pruskie (Herzogtum Preußen) 
1618- Brandenburgia-Prusy( Brandenburg-Preußen) 
Unia Marchii Brandenburskiej (Mark Brandenburg) z Księstwem Prus.
1701- Królestwo Prus (Kongreich Preußen) 
Została do niego włączona Brandenburgia. 
1919- Prusy Kraj Związkowy ( Freistaat Preußen) + Prusy Wschodnie (Pomorze) dominująca pozycja w Republice Weimarskiej ( 62 % powierzchni kraju), duża odrębność i samostanowienie. 
1933-35- stracenie odrębności, do władzy doszło NSDAP, wcielenie do III Rzeszy. 

25.02.1947-  likwidacja Państwa Pruskiego. 

(Ale to jeszcze nie koniec! >D)
Później następuje NRD- Niemiecka Republika Demokratyczna 
DDR- Deutsche Demokratische Republik
Niemcy Wschodnie.
… czyli po prostu, Prusy.

b]Imię i nazwisko:[/b]
Gilbert Beilschmidt

Wygląd:
Gilbert mierzy sobie dumne 180 (Pewnie z 178, ale sie nie przyzna, cii), dlaczego tak niewiele i nie więcej niż jego młodszy brat? Ano jest to kwestia odżywiania, poza tym, kiedyś ludzie byli mniejsi, ha, więc Prus i tak jest wysoki. Do tego dochodzi, charakterystyczna, biało-szara czupryna. Niektóre włosy kiedyś były w odcieniu bardzo jasnego blondu, ale na dzień dzisiejszy nie można dostrzec ni krzty żółtego w tej białej zawiei. Nie są one długie, nie opadają mu na twarz, bo Gilbert by tego najzwyczajniej nie zniósł. Są, zawsze, tak samo ścięte, na krótko, chociaż też nie przy samej głowie, w koncu w zimie musi mu być ciepło! Brwi ma ciemniejsze od włosów, co dość z nimi kontrastuje oraz z bladą karnacją, która również wiąże się z pruskim albinizmem. Mimo opinii niektórych, to wcale nie jest fajne. Prusy nie możne wyjść na większe słońce gdy nie jest posmarowany ogromną ilością filtra, a najlepiej jakby w ogóle nie wychodził, bo jego oczy, przez praktycznie brak pigmentu są bardziej narażone na promienie słoneczne. Nie przepada, z tego powodu, za ciepłymi krajami i oczywiście, dość ironicznie, na początku żywota był, razem z Zakonem, w Jerozolimie, z której wyniósł się jak najszybciej. Co prawda do Włoch, nie najlepiej, ale z drugiej strony nie aż tak gorąco jak w Jerozolimie. Później "znalazł sobie" Siedmiogród, więc wtedy było już o niebo lepiej. A nad morzem Bałtyckim? żyć nie umierać! Poza tym albinizm, również był trudną kwestią w dawniejszych czasach. W samym średniowieczu, kiedy to każdych wyglądających "inaczej" palono na stosie czy osądzano o herezje, a to sie wiąze z tym samym. Gilbert miał szczescie, bo nalezał do zakonu i jest personifikacją, oczywiscie. 
Jego oczy nie są do konca czerwone, a mianowicie, są niebiesko czerwone. Nie można stwierdzic czy więcej w nich niebieskiego czy czerwonego, bo to, często, zależy od światła. Najczęściej można dostrzec jeden oraz drugi kolor.  
Ręce ma dość szorstkie, chociaż nie brzydkie. Bez problemu mógłby grac na pianinie, gdyby tylko chciał, ale przecież nie chce, prawda? Wybiera miecz, którym posługuje sie nienagannie.
Najczęściej ubiera sie w ciemne spodnie i jakiegokolwiek koloru koszulkę bądź bluzę, oczywiście musi mieć ze sobą swój krzyż. W zimie przyodziewa skórzaną kurtkę, a na lato przerzuca sie na krótsze spodnie. Buty, w jakich chodzi są zazwyczaj oficerkami bądź trampkami. Nie lubi sie kłopotać ze swoim wyglądem. Jeżeli ma sie ubrać oficjalnie wybiera mundur, no cóż, jest typem żołnierza, uważa, ze tak wygląda najlepiej. 
Odkąd dawny świat odszedł w niepamięć Gilbert postarzał się, może nie znacznie, ale kiedy się przyjrzeć widać dość znaczące różnice. Po pierwsze, krzepa i energia już nie ta, mimo że Prusak bardzo się stara, aby wciąż być w formie. Poza tym, w tym całym zamieszaniu z magią nabawił się paru, kolejnych blizn, tak jakby wcześniej nie wyglądał jak średnio udany kolarz, złożony z blizn po cięciach oraz po różnego rozmiaru kulach. Jednakże, żadne z tych „wspomnień” ne widnieje w aż tak widocznym miejscu, aby albinos musiał się starać o jego zasłonięcie.
Poza tymi drobnymi, ale znaczącymi zmianami częściej można go zobaczyć z lekkim, parodniowym zarostem, co w sumie wygląda dość komicznie, bo włoski, mimo iż ciemniejsze wciąż nie są w innym kolorze niż biało-szarym. W takowym wypadku ma na twarzy śmieszne, mikroskopijne kikuty w kolorze tak jasnym, że trzeba podejść bliżej, aby to dostrzec. Oczywiście dopóki Gilbert nie postanowi się ogolić.

Charakter:
Należałoby zacząć od tego, że Gilbert jest osobą zbyt dumną, aby przyznać się do czegokolwiek, co nie jest jego sukcesem oraz, co go w jakikolwiek sposób oczernia. Stara się zaakceptować niektóre fakty oraz podejmować racjonalne decyzje, mimo tego- duma wygrywa częściej. Obrywa za to, ale przynajmniej pozostaje nieugięty. W środku uważa trochę co innego niż pokazuje światu. Niby tak jak każdy, ale ta kwestia jest u Prusa bardzo rozbudowana. Nie potrafi być  uczuciową, empatyczną ani zbyt miłą osobą, nie lubi tez robić czegoś dla innych, jednakże zna pojęcie miłości, przyjaźni czy poświęcenia, mimo niezadowalających wyników w tych obszarach. Jakby nie patrzeć większość personifikacji za nim nie przepada, jednak albinosowi to nie przeszkadza, nie potrzebuje czyjejś opinii na swój temat, aby czuć się szczęśliwym i docenionym.( tak tylko gada, uwielbia być podziwiany)Dostrzega swoje porażki czy niestosowne zachowania, ale nie widzi sensu w ujawnianiu tego faktu. Jest, więc idealny, wspaniały, a przede wszystkim zaglibisty.
Mimo, powierzchownie, ignoranckiego podejścia do życia jest idealistą oraz, jeżeli sprawa tego wymaga, jest gotowy na poświecenia. Niekoniecznie wychodzi mu naprawianie błędów (Co? Jakich błędów? >:c ), bo najzwyczajniej woli ich nie dostrzegać, a jeśli już to uczy sie na nich jak najwięcej  Na początku żywota stawiał swoje potrzeby  na pierwszym miejscu i przez dłuższy czas szedł po łebkach do celu nie zważając na odczucia czy protesty innych. Dążył do tego, aby wszystko zgadzało się z jego wizją, z resztą, wciąż mu takie idealistycznie zapędy pozostały. Wszystko musi być według jego planu, dopięte na ostatni guzik i nie ważne jak wielka jest przeszkoda, można ją pokonać. Wnioski z tego takie, ze nie garnął się do pomagania innym, bo nie widział w tym korzyści. Nie można powiedzieć, ze dręczył wszystkich dookoła, bardziej dopinał swego, co oczywiście odbiło mu się czkawką ( Jak Polenowi linia Curzona ). Dbanie o swoje dobro może i jest satysfakcjonujące oraz wygodne, ale Gilbert przekonał się, ze mało praktyczne na dłuższą metę. 
W Historii miał wiele zawiłości, co może być powodem tego, że czasami coś przekombinuje. Zazwyczaj jest, jednak, praktyczny oraz lubi żyć w porządku. W końcu ktoś Ludwiga musiał wychować na takiego idealnego Pana Niemca, prawda? A kto inny jak nie Gilbert? W pewnym momencie   podchodził do młodszego brata z większym dystansem, zwłaszcza, ze likwidacja Państwa Pruskiego była zatwierdzona przez drugiego Beilschmidt’a. Niby personifikacje nie miały na to wpływu, ale sam fakt. To zawiła sprawa, bo z drugiej strony Gilbert był gotowy na takowe poświecenie. Teraz jest trochę inaczej, kwestia kompletnej zmiany świata zbliżyło braci jeszcze bardziej i mimo, ze obydwoje są okropnie źli w okazywaniu emocji czy jakichkolwiek czułościach to potrafią się doskonale wspierać, a jeden wie co drugiemu potrzeba.  Kiedyś, dość często nawiedzały go  myśli o swoim nieróbstwie, z racji tego, że brat do polityki dopuszczał go rzadko- idealizm jest dziedziczny, najwidoczniej. Prusy nie ma tego za złe bratu, ich kontakty są  w koncu dobre, prawda? 
Jest osoba wytrwałą i potrafi znieść wiele bólu, psychicznego oraz fizycznego, chociaż z tym pierwszym w pewnym momencie był lekki problem, bo z każdym rokiem pogrążał się w coraz to gorszych myślach. Teraz sam nie wie jak się czuć, bo Nowy Świat wcale nie jest taki piękny i idealny, wręcz odbiega od tych dwóch przymiotników. Jednakże personifikacje żyją w miare spokojnie bez ludzi, któzy byli mieszkańcami ich terenów. Czyż to nie powinno być pozytywne dla Gilberta? Albo nie robić mu kompletnie żadnej różnicy? W końcu i tak nie istniał jako państwo. Jednakże Gilbert widzi problem w cieszeniu się z takiego obrotu spraw. Po 1, jego brat bardzo trudno to przeżył, po drugie Gilbert nigdy nie przepadał za magią, a to co zaczęli wyczyniać ludzie i do czego doprowadzili Gilbert uważa za ich głupotę, a raczej uważał, bo żadnego osobnika gatunku homosapiens, poza personifikacjami, które są długowieczne już dawno temu nie widział. Jednakże, zawsze pociesza go fakt, że jest zaglibisty, bo jakby to mogło w jakiś sposób de motywować? Potem, zwyczajnie idzie na piwo i stara sie o tym zapomnieć, bo przecież jest idealny, a problemy go nie dotyczą.
Wciąż jest raczej towarzyską oraz zdystansowaną osobą. Ma swoje problemy, rozumie też te innych i mimo tego, że raczej o emocjach czy uczuciach nie dyskutuje to można z nim zamienić pare zdań. Oczywiście nie ma tu mowy o czymś takim jak kontemplowanie o Mozarcie z Roderichiem, bo to kompletnie nie to o czym Gilbert chciałby rozmawiać. Niemniej, jednak uwielbia muzykę klasyczną, chociaż, czasami jest mu trudno to przyznać, bo jednak odczuwał, w pewnym momencie, pewną rywalizacje miedzy sobą, a Austrią. Nawet nie pewną, rywalizowali o ziemię oraz o kobietę, to już wielkie kwestie! ( oczywiście nie sprowadzając do rangi rzeczowej uczuć Węgierki. *nie chce dostać patelnią*) 
Zawsze ma ze sobą swój krzyż(zakonny- nie żelazny. Żelazne to te, które się nosi jako odnakę, a nie wisiorek), oczywiście zawieszony na szyi, schowany pod koszulką. Ludwig posiada taki sam. Właściwie dla albinosa ma on wielkie znaczenie i nie zniósłby gdyby go zgubił czy gdzieś zostawił, wiec pilnuje go jak oczka w głowie. 
Pomimo większości opinii jest osoba inteligentną i dość oczytaną, zwłaszcza w ostatnich latach no i w tych zakonnych. Pomijając fakt rycerskości, to jednak byli duchowni znający łacinę, a wtedy większość dzieł była po łacinie. Gilbert nie jest typem artystycznym, ale Voltaire’a chętnie widywał na dworze Fryderyka.
Właśnie, jeśli już o nim mowa, Gilbert zazwyczaj markotnieje kiedy wspomina się o tym Wielkim, Najwspanialszym Władcy Królestwa Prus, kiedyś było wiele tematów, na które lepiej z Gilbertem nie rozmawiać np. Bitwa pod Grunwaldem,  Unia Polsko-Litewska, Hołd Pruski( był taki? >:c) Hitler czy też Leningrad.  Teraz, kiedy to straciło na znaczeniu, prawie całkowicie raczej się o tym nie wspomina to raz, a poza tym, personifikacje maja teraz więcej na głowie niż wypominanie sobie dawnych dziejów.
Jest też wielkim krętaczem, mistrzem od przekrętów, można powiedziec. W kłamaniu i owijaniu w bawełnę specjalizował się od małego! Od chrystianizacji do przejęcia Gdańska, sprytne, prawda? Ale interes nie mały~  
Poza tym, to że miasteczko jest utrzyname w XX wieku bardzo Gilbertowi odpowiada. Nie to, aby nie lubił wszystkich udogodnień jakie przyniósł ze sobą XXI wiek. Telefony komórkowe, laptopy to rzeczy, których Gilbert uzywał z wielką chęcią. Jednakze sentyment, jaki pozostawił w wieku XX jest większy niż jakiekolwiek nowinki  technologiczne. Dzięki temu nie czuję się w tym mowym miejscu tak nieswojo i obco.

Dodatkowe informacje:
- Pierwsze prawo jazdy wydano w Prusach, dlatego Gilbert bardzo lubi jeździć samochodami i cóż, Niemcy jak już pojazd zrobią to jest solidny. 
-Jest leworęczny,
-Jego ulubionym kompozytorem jest Szpilman (oczywiście zaraz po Fryderyku Wielkim),
-Potrafi grać na flecie jednakże nie chwali się tym dookoła. Najczęściej zamyka się w swoim pokoju i wtedy grywa,
-Podczas drugiej wojny światowej był przeciwny działaniom Hitlera od 1941 roku. Z reszta od początku samego Adolfa nie lubił,
-Nie przepada za smakiem mleka, zwłaszcza w kawie. Ciasto czy budyń jest w stanie zjeść. Chodzi o samo... mleczne mleko *UHT 0,5, 1,5, 3,2, 2,0 *
-Uwielbia kazde niemieckie piwo, ale najbardziej Weissena,
- Muzyka klasyczna to jego ulubiona, nie przyzna sie, nigdy. 
-Jego relacje z Francisem zacieśniły sie, kiedy to Voltaire przebywał na dworze Fryderyka 
-lubi majsterkowac, właściwie przy czymkolwiek, ale jednak samochody to ulubiony obiekt zainteresowania. 
-Gotowac też umie! Moze nie jakos  świetnie, ale lubi.
-Zima była jego ulubioną porą roku, do czasu Leningradu, teraz preferuje lato 
-Uwielbia morze, mógłby przesiadywać na plaży godzinami.. oczywiście nie dla opalania! Opalanie to zło *albinos*
-biegle posługuje się łaciną, niemieckim, polskim, francuskim oraz angielskim. Kaleczy włoski oraz rosyjski,
-1190- Jako data Powstania Zakonu, tak się datuje początek jego żywota jako panstwa, jednakże istniał już, przy boku Germanii, od Traktatu w Verdun. 
-18.01- Obchodzi Urodziny. Koronacja pierwszego władcy Królestwa Prus w 1701, w Królewcu
- Jego ulubionymi miastami od zawsze są Gdańsk, Wrocław oraz Hamburg. Berlin też lubi, ale nie aż tak bardzo,
-Podczas wojen Śląskich maszerował razem z żołnierzami i uczestniczył w każdym podboju miasta,
-Uwielbia polskie kajzerki i jabłka, ale ciii( jeździł po nie do Szczecina razem z Dojczem),
-Wyglądałna ok. 23 teraz możliwe, ze na ok 27/8... no w każdym razie bliżej mu już do 30 niż 20.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska

avatar

Sojusze : Polak, Węgier dwa bratanki <3
Stan cywilny : Tak bardzo, jak ziemia podzielona :C
Liczba postów : 24
Dołączył/a : 09/06/2015
Age : 1050

PisanieTemat: Re: Prusy >:c   18/8/2015, 22:44

Dobra dziadek, łap akcepta pókim dobry~
Dodaj tylko pamiętnik >:C
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Prusy >:c
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pangea :: Dla użytkowników :: Rejestr mieszkańców-
Skocz do: