IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Singapur

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Singapur

avatar

Liczba postów : 14
Dołączył/a : 10/08/2015

PisanieTemat: Singapur   12/8/2015, 22:30

Nazwa państwa: Singapur

Imię i nazwisko: Li Xia Amy Tan
ponieważ w Singapurze większość stanowią Chińczycy, jej imię jest nadane zgodnie z chińską tradycją. Angielskie imię może być zapisane zarówno przed, jak i po tym chińskim. Choć i tak wątpliwe, żeby ktokolwiek zwracając się do niej, używał obu

Wygląd: Amy jest dziewczyną dość niską (1,60m), więc przeważnie dodaje sobie parę centymetrów obcasami. Należy, owszem, do ‘żółtków’, ale w przeciwieństwie do takiego Yao jej skóra ma nieco ciemniejszy, cieplejszy odcień. Mieszkanie bliżej równika i domieszka malezyjskiej krwi w końcu robią swoje. Oczy ma ciemnobrązowe, prawie czarne; czarne są też jej włosy, długie i proste. Ma grzywkę, a najczęściej nosi kucyk, bo tak wygodniej. Nie dość, że niska, to jeszcze drobna i z całą pewnością nie wygląda, jakby cały weekend robiła masę. Gdy zobaczy się ją z większym biustem, to nie dlatego, że natura jej taki podarowała, ale dlatego, że akurat założyła push up, bo i pod tym względem zalicza się do azjatyckiej średniej. Czy da się w takim razie pomylić ją z Chińczykiem pozostaje kwestią otwartą.
Jednak czasu trochę upłynęło od 2015 roku. Wprawdzie wciąż wygląda młodo jak każda przeciętna Azjatka, ale teraz postronny widz prędzej określi ją jako dorosłą kobietę niż jako nastolatkę. Zniknęły z jej twarzy bardziej dziecięce rysy, zawalenie się starego świata też zrobiło swoje- można ją spotkać z tak poważnym wyrazem twarzy, jakby przegrała w kasynie wszystkie oszczędności i jeszcze trochę.
Czasem pozwala sobie na eksperymentowanie z wyglądem. Zazwyczaj jednak pozostaje wierna utartym zestawom i tym, co lansują luksusowe marki, Amy bowiem wzorem Azjatek z rozwiniętych krajów ma słabość do luksusowych marek. Prawdopodobnie w szafie ma całą kolekcję eleganckich butów, które różnią się tylko kolorem kokardki. Nie chodzi już w nich do pracy, bo w tych czasach praca nie ma znaczenia, ale wciąż ma słabość do ubierania się elegancko. Tylko właśnie... zniknęły markowe sklepy, a jej kolekcja przetrwała tylko w niewielkiej części. Resztę ubrań zatem stworzyła potem. Koniecznie w podobnym stylu, ale takie, by nie dało się pomylić ich z markowymi, bo to byłoby jak podróbka. A prędzej by chyba umarła niż założyła podróbkę. Skończyła zatem z szafą w większości tak niemarkową, że aż to ją boli- ale przynajmniej bez podrobionych rzeczy.

Charakter: Widząc kolejne ‘małe skośne’, można pomyśleć, że i ona będzie kolejnym stereotypowym Azjatą. Surprise, surprise. Amy może i jest w pewnym sensie jak Chinka, ale skromna jak stereotypowy Chińczyk bynajmniej nie jest. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że jest kompletnym przeciwieństwem skromności. Na bank przy każdej możliwej okazji będzie się chwalić czym popadnie. Bardzo również ceni sobie własną wygodę i najważniejsze dla niej jest jednak dobro własne, a nie ludu. Bez wahania wzięłaby ze sobą do samolotu duży bagaż, nawet jeśli oznaczałoby to, że ktoś inny nie mógłby polecieć. Dlatego również bez większego żalu porzuciła swoich ludzi. Jasne, czasem za nimi tęskni, ale nie na tyle, żeby ratować ich za wszelką cenę. Tym bardziej, że przez walkę po uwolnieniu magii była zmuszona robić wszystko, byle tylko się utrzymać wśród obecnych personifikacji, i w związku z tym jej egoizm przybrał na sile.
Należy do tych, co lubią się pokazać, pochwalić i poszpanować. Po prostu musi mieć poczucie, że jest najlepsza. Jednak to także bardzo rodzinna osoba. Dla bliskich zawsze znajdzie trochę czasu (no dobra, chyba że będzie musiała w pracy zrobić coś ‘na wczoraj’), a jest to o tyle większe poświęcenie, że żyje w biegu. Nawet teraz, gdy już nie musi, stary nawyk pozostał. Pojęcie ciężkiej pracy nie jest jej obce, w przeciwieństwie do lenistwa. Czasem nie ma czasu na obowiązki domowe http://pinkunderbelly.files.wordpress.com/2013/04/tumblr_mjbe99xogs1rxahm2o1_500.jpg?w=590, ale potrafi niemal obsesyjnie sprzątać, jak już się dorwie.
Poza tym, można by ją wziąć za wielką pedantkę, przy której nawet Perfekcyjna Pani Domu by wymiękła, gdyby tylko Li Xia szorowała wannę o drugiej w nocy. Jedno z pierwszych skojarzeń, jakie nawet braci Azjaci mają o Singapurze to właśnie „czysty kraj”. Tak czysty, że zabronione było tam wyrzucenie papierka na ulicę. Tak więc dziewczyna test białej rękawiczki zdałaby bez problemu- cały czas usiłuje utrzymać wokół siebie porządek, choćby tuż obok panował taki burdel, że brakowałoby tylko alfonsa.
Singapur od zawsze stanowił swoisty tygiel, w którym miesza się wiele kultur, więc Amy nie ma problemu z otwartością na inne kultury. Pomimo to była jednym z krajów o najbardziej zwartej kulturze na świecie i o ile różnorodność sobie ceni, o tyle ma dość sztywny kręgosłup moralny, którego zawsze się trzyma. Czasem zdarzy się, że coś odpuści, ale nie oznacza to, że nie postąpi zgodnie z własnymi przekonaniami- po prostu odpuści. Bywa również porywcza. Łatwo wpada w gniew, ale równie łatwo się uspokaja, gdy tylko widzi, że chyba przesadziła.
Z reguły jest pewna siebie i dumna, ale jak wpadnie jej ktoś w oko, to umarł w butach. Bo dla niej życie uczuciowe to nie byle co (wszak w rozwody wciąż niezbyt wierzy) i paradoksalnie właśnie to sprawia, że trochę niezręcznie byłoby jej powiedzieć pierwszej wprost, co do kogoś czuje. Dwuznaczności językowe sobie ceni, ale sama woli posługiwać się bardziej bezpośrednim językiem, bo to zajmuje mniej czasu. Jeżeli jej się coś nie podoba, mówi to wprost i dotyczy to wszystkiego. Nawet chociażby miało to być krytykowanie na dzień dobry- wszak w Singapurze „you look tired” urosło do rangi „how are you?”. Za wścibską się nie uważa, choć od ploteczek nie stroni… i tak, trochę jednak jest wścibska. Ale to chyba normalne, że chce się wiedzieć, co tam znajomi, sąsiedzi i w ogóle, prawda?
Kraj ogólnie był miodem i mlekiem płynący, wpływy wielkich cywilizacji i imperiów, śmiesznie niskie podatki sprawiały, że w portfelu zostawało dużo, a do tego jeszcze mieszkała w kraju bardzo ciepłym… czy może być tu coś nie tak? Może. Bo mimo że jest super, a Amy uwielbia się przechwalać, to równie mocno uwielbia narzekanie i pod tym względem może mierzyć się z najlepszymi. Zawsze coś znajdzie. Za gorąco, za bardzo leje, znowu za dużo czasu przesiedziała w pracy i nie zdążyła na wyprzedaż, a tak w ogóle, to w metrze jest za dużo ludzi i za nic nie da się usiąść. Dzień jak co dzień.

Cały czas pamięta, jak jej wygodny świat runął, gdy maluczkim zachciało się eksperymentować z magią. No bo jak to, znowu im się zachciało zabawy w Boga? A ona co, ot tak nie będzie pracować przez ich widzimisię? To czym ona zajmie czas? I jak to nie będzie mogła mieć wszystkiego pod kontrolą i jak w zegarku? I jak to nie będzie mogła inwestować kasy gdzie popadnie? I jak to nie będzie mogła już przegrywać forsy w kasynie?! Problemy pierwszego świata? Owszem, ale dla kogoś, kto za wszelką cenę aspirował do bycia jednym z najlepiej rozwiniętych krajów, było to coś strasznego. Zwłaszcza, że poza wielkimi pieniędzmi ciężko było w jej przypadku mówić o wielkim terytorium czy zdumiewającej sile fizycznej, które ułatwiałyby jej walki. Zdecydowanie, lekko nie było, mówiąc delikatnie. Starała się jednak pomagać rodzinie i obywatelom, jak tylko mogła, bardziej chyba z chęci zwalczenia poczucia, że jej umiejętności są niewiele warte w całym przewrocie, niż z wielkiej miłości. Przynajmniej dopóki nie zrozumiała, że kraje prędzej przeżyją. Cały czas do swoich ludzi ma dość ambiwalentny stosunek: lubi ich i chce, aby nic złego im się nie stało, ale skoro już od nich nie zależy, to jakoś się nie pali, żeby im pomóc. Poza tym, próba uratowania ich byłaby ryzykiem, które ona raczej niechętnie podejmie przez wygodnictwo. Okej, podczas walk postanowiła sobie nawet, że jak sytuacja się ustabilizuje, to im pomoże, ale z czasem o tym "zapomniała" i skupiła się na sobie. W nowym świecie niezbyt potrafi się odnaleźć, bo to, co stanowiło wcześniej główne części jej życia- praca i PKB- nie mają już znaczenia. Na pewno jakoś się już zaaklimatyzowała, ale wciąż nie czuje się wystarczająco pewnie. Zapewne będzie podejmować się zajęć, które choć trochę będą przypominać pracę i inwestowanie, a do amatorskiego hazardu na pewno się zabierze od razu. A swoją skłonność do narzekania przeniosła właśnie na te nowe warunki, bo kiedyś wprawdzie też było wiele nieteges rzeczy, ale było jej lepiej. Jedyny plus z tego taki, że nie musiała iść do woja, bo i takie plany pojawiały się w jej kraju w 2015.
Ogólnie podczas walk próbowała nawet tak bardzo uwierzyć w magię jak Anglik, w nadziei, że dzięki temu będzie jej łatwiej sobie radzić- podczas normalnej wojny wysłałaby wojska i po sprawie, ale przy magii potrzebowała czegoś innego. Zbliżała się do nacji parających się magią, sama coś próbowała w wolnym czasie, choć bywało, że nie pojawiały się żadne rezultaty. Jakaś jej część wciąż nie do końca potrafiła zaakceptować zjawiska, których nie da zmierzyć się dolarami. Sęk tylko w tym, że nie przeszkodziło jej to w dalszych próbach uwierzenia w magię i to, że może dzięki temu będzie miała jakieś narzędzie do wypracowywania sobie nowej, równie dobrej jak wcześniej, pozycji. Tej nadziei uczepiła się jak rzep psiego ogona, a im bardziej przekonywała się, że w tak burzliwych czasach zrobi niewiele pożytecznego, tym bardziej próbowała wierzyć w zjawiska niematerialne. Tak bardzo, że z czasem zaczęła negować niektóre wydarzenia, które faktycznie miały miejsce.  O prawdziwości części z nich przekonywała się dopiero wtedy, gdy ktoś jej o nich opowiadał albo gdy potem czytała o nich w książkach historycznych. Z niektórymi jednak wciąż nawet nie wie, czy się wydarzyły, czy nie, i do takich należy jej małżeństwo z Koreą Południową znane coponiektórym z realiów poprzedniego forum. Korek zaginął gdzieś w akcji, więc Amy niezbyt ogarnia, czy i on przypadkiem nie był halucynacją.


Dodatkowe informacje:

- mówi po angielsku (lingua franca), mandaryńsku, malajsku (którego używała bardziej ze względów tradycyjnych niż praktycznych) i tamilsku. Z tego wszystkiego zresztą powstał uroczy pidżyn nazywany Singlishem
- jak chce zaszpanować jeszcze bardziej, to mówi po angielsku z akcentem ‘jak królowa’, co jest charakterystyczne dla jej klasy wyższej. Ale na co dzień mówi trochę jak Hindusi, co niezbyt w sumie dziwi- edukacja w UK edukacją w UK, ale przecież nie każdego było na nią stać. Zatem angielskiego uczyli ją Hindusi
- za uniwersalną odpowiedź na wszystko uznaje słowo ‘can’
- okazjonalnie dla podkreślenia tych emocji i tych wybuchów może dodać na końcu słówko lah- to taka zapchajdziura, której funkcją blisko do japońskiej partykuły ‘yo’
- http://www.polymernotes.org/images/pics/SGPS4R6F.jpg singapurska dycha. Podzielcie się i coś sobie kupcie *nie, to wcale nie jest próba przekupienia*
- krajem gay friendly nie jest
- o ile do nadmiaru alkoholu czy papierosów możnaby ją namawiać długo i z różnym skutkiem, o tyle na wycieczkę do kasyna zgodzi się bez wahania. Ma straszną słabość do hazardu, tak wielką, że stanowiło to najpoważniejszy rodzaj uzależnienia w Singapurze. Możliwe, że i teraz przegrałaby w pokera wszystkie potencjalne artefakty i kryształy
- urodziny świętuje 9 sierpnia, na pamiątkę uzyskania niepodległości od Malezji w latach sześćdziesiątych
- podobieństwo tej karty postaci do tych na innych forach Hetaliowych nieprzypadkowe, bo tamte też napisałam. Wrzucam na wszelki wypadek, gdyby nie wystarczyło ‘na ładne oczy’


Ostatnio zmieniony przez Singapur dnia 13/8/2015, 18:59, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Svalbard

avatar

Stan cywilny : Zaręczony
Liczba postów : 172
Dołączył/a : 09/06/2015

PisanieTemat: Re: Singapur   13/8/2015, 10:47

Nie bardzo rozumiem kwestię jej szafy. Stworzyła sobie podróbki markowych ciuchów?
Poza tym, nie mam zastrzeżeń. Więc tylko sobie to wyjaśnimy i będę mógł rzucać kolorkiem
*Chowa dychę*

Edit:
Po edycji karty, mogę spokojnie akceptować.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Singapur
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pangea :: Dla użytkowników :: Rejestr mieszkańców-
Skocz do: