IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Portugalia - pamiętnik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Portugalia

avatar

Stan cywilny : Bardzo forever alone
Liczba postów : 65
Dołączył/a : 08/08/2015

PisanieTemat: Portugalia - pamiętnik   9/8/2015, 19:35

Timo - był dla Tiago miły, więc Portugalczyk stara się go trzymać. Nie zdaje sobie sprawy, że to może tylko kurtuazja, nie prawdziwa sympatia?

Einar - Tiago boi się Svalbardu. Podświadomie uznał go na kogoś postawionego nad sobą.

Anica - choć jest kobietą, Tiago wie, że jest silna i niezależna. Chciałby, żeby go lubiła, ale jednocześnie stara się nie wchodzić jej w drogę.


Ostatnio zmieniony przez Portugalia dnia 19/8/2015, 12:51, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Portugalia

avatar

Stan cywilny : Bardzo forever alone
Liczba postów : 65
Dołączył/a : 08/08/2015

PisanieTemat: Re: Portugalia - pamiętnik   19/8/2015, 12:47

Mój najdroższy Amigo!

Dzisiaj prawie zniszczyłem świat.

Nie cały, ale ten nasz, który teraz zamieszkujemy. Nie pustynie i oceany, ale nasze miasto. Przysięgam, że nie chciałem!

Pamiętasz, Amigo? Kiedyś zdarzało się, że niszczyłem światy tych dzikich ludzi, których lądy chciałem przejąć. Paliłem ich nędzne wioski, równałem z ziemią miasta, wyrzynałem w pień wszystkich mieszkańców. Czułem się jak bóg. Kilka z tych dzikich nacji nawet uznało mnie za boga.
Dzisiaj przekonałem się, że bóg nie zawsze jest łaskawy i tak samo łatwo tworzy, jak i niszczy. Ja również taki byłem, prawda? Budowałem na zgliszczach. Ale teraz to nasze miasto jest zbudowane na zgliszczach dawnego świata. Nie mamy pewności, czy po wypaleniu tego świata wyrośnie coś jeszcze.
Może prosiłem o zbyt wiele. Jak myślisz, Amigo? Cena za taki dar musiała być wysoka. Ja niemądry! Dawno już przecież doszedłem do wniosku, że wszystko kosztuje. Nawet łaski Kryształu kosztują. Nie tylko tę metaforyczną energię, o którą teraz wszyscy zabiegają, ale i coś więcej, coś o wiele gorszego. Wiesz, Amigo. Naprawdę, nie żałuję tego, co zrobiłem. Ale mam wrażenie, że mogłem moje marzenia wyrazić nieco inaczej.
Gdybyś tylko mógł poczuć to, co ja, kiedy znów stanąłem na tej uliczce, otoczony kamienicami, ludźmi, całym moim miastem! Gdyby wieczność mogła zacząć się w którymś momencie, wybrałbym tamten. Wiedząc, co czeka mnie później, chciałbym trwać w tej iluzji do końca świata. Z tobą u boku.

Tak dobrze było cię znów zobaczyć. Nie sądziłem, Amigo, że tak mogę stęsknić się za widokiem tego słodkiego dzióbka, mądrych oczek i prześlicznych piór. Nigdy, Amigo, nie wybaczyłem sobie tego, że pozwoliłem cię zabrać. Wiem, co mógłbyś powiedzieć: nie przejmuj się, Tiago, nie mogłeś ich powstrzymać. Kiedy mnie zabrali, byłeś ledwie przytomny, topiący się we własnej krwi, a oni jeszcze kopali cię po żebrach i głowie.
Czy naprawdę tak było, Amigo? Czy może pozwoliłem im zabrać mojego najdroższego przyjaciela, bo bałem się, że właśnie to zrobią? Sam już nie wiem, czy stanąłem do walki o twoje życie, czy wybrałem swoje i jak tchórz oddałem cię w ich ręce. Gdyby jednak tak było, wiem, że nigdy mi tego nie wybaczysz. Ani ja nie wybaczę sobie.
Czy więc godnym potępienia jest, że próbuję naprawiać swoje dawne błędy? Skąd mogłem wiedzieć, że teraz popełnię następne?

A teraz jesteś przy mnie. Leżysz tutaj, w koszyku, pod światłem żarówki, w piórach. Po pierwszej nocy bez poduszki trochę bolał mnie kark, ale to nic, Amigo. Przywyknę. Bylebyś ty miał dobrze.

Timo w dość brutalny sposób uświadomił mnie, że nie zrobiłem najlepiej. Sądziłem, że będzie cieszył się ze mną. Jak trudno zasiać ziarno radości, a jak łatwo zdeptać to, co z niego wyrośnie, prawda? Buty Timo były ciężkie i podkute, by wyrządzić jak najwięcej szkód. A mimo to, wciąż się trzymam – i mam ochotę śpiewać z radości, bo jesteś przy mnie. Nie wiem, czy wszystko z tobą będzie w porządku. Jesteś silnym kogutem, Amgio, ale czy obecne warunki mogą w jakiś sposób na ciebie wpłynąć? A może dzięki kryształowi wyklujesz się nie jako kogut, ale jako smok, z wielkimi szponami i ziejący ogniem? Wtedy będziemy bronić się nawzajem. Timo sugerował, żebym trzymał cię w menażerii, bo tam nie dosięgnie cię magia. Ale musiałbym zamieszkać tam z tobą. Musiałbym pilnować cię dzień i noc, bo kto wie, czego można się spodziewać po reszcie?
Einar już wczoraj chciał mnie zabić przez to, że wróciłem ciebie do życia. Po części rozumiem go – potwór, który przeze mnie wszedł do miasta, trochę go poranił. Ale jesteśmy wciąż nacjami, Amigo, więc nie martw się o niego. Nic mu nie będzie. A i jego złość przejdzie, mam nadzieję.
Tak samo jak złosć Anicy. Nie chciałbym, żeby ktokolwiek złościł się na mnie. Powtórzę to po raz kolejny: nie żałuję, że poprosiłem o ciebie. Oni w końcu muszą to zrozumieć.

Powiedz, Amigo, że dążenie za swoimi marzeniami to nic złego. Powiedz, że w pełni mnie popierasz. Oczywiście, że tak, jesteś moim Amigo. Właśnie to byś zrobił, prawda?
Mam ciebie, ale również chciałbym mieć przyjaciół wśród innych nacji. Ileż można rozmawiać z kurczakiem, prawda?

Cieszę się, że jesteś, Eusebio. Będę o ciebie dbał.

Twój oddany amigo,
Tiago.

PS: Jeśli tylko znajdę ci opiekę, spróbuję wyjść za barierę i znaleźć tyle energii, by Kryształ mógł wrócić do normalności.
PPS: Rośnij zdrowo. Proszę. Nie przeżyję kolejnej utraty ciebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Portugalia

avatar

Stan cywilny : Bardzo forever alone
Liczba postów : 65
Dołączył/a : 08/08/2015

PisanieTemat: Re: Portugalia - pamiętnik   23/8/2015, 12:07

Najdroższy Amigo

Sprawa, o której pisałem ostatnio, nie została jeszcze zakończona.

Inni wciąż mają mi za złe to, co się stało. Prawdę mówiąc, nie dziwię się, bo nie dość, że weszły potwory, to przez jednego z nich nie mamy wody. Wiesz, Amigo? Całkiem przypomina mi ciebie. Ma takie mądre spojrzenie i lubi psocić. Mam nadzieję, że teraz wychowam cię na grzecznego koguta.

Einar ciągle mi dokucza, choć przepraszałem go chyba trzy razy. Ostatnio nawet wbił mi nóż w ramię, ale nie martw się, Amigo, rana dobrze się goi. Jest nieduża i najwyżej zostanie mała blizna. To nic takiego.
Chciałem go zmusić, żeby mnie przeprosił, ale zamiast tego, znowu się pokłóciliśmy. Obiecałem, że przyniosę mu głowę potwora i wtedy zobaczy, że naprawdę stać mnie na dużo.

Po głowę potwora muszę wyjść za barierę. Amigo, boję się, że to ostatni list, jaki do Ciebie piszę. Żebyś tylko mógł zobaczyć, co jest za barierą! To niekończąca się pustynia. Pamiętasz Saharę? Tu jest podobnie, ale sto razy gorzej. Na Saharze nie było potworów.
Nie martw się, zostawiam Cię w dobrych rękach. Nie będę pisał, że nie wiem nawet, jak przygotować się do podróży, żeby Cię nie martwić.

Rośnij, mój Amigo. Niedługo się zobaczymy.
Twój oddany przyjaciel,
Tiago

PS: Pomagałem Timo, kiedy spadła na niego rura. To miło z mojej strony, prawda?
PPS: Może Timo zgodzi się zostać naszym amigo. Nie bylibyśmy samotni.
PPPS: Spotkałem również Miguela. Tak się cieszę, że nic mu nie jest! Zmienił się, bardzo wydoroślał. Te dzieci...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Portugalia

avatar

Stan cywilny : Bardzo forever alone
Liczba postów : 65
Dołączył/a : 08/08/2015

PisanieTemat: Re: Portugalia - pamiętnik   24/8/2015, 20:09

Oni nas tu nie potrzebują, amigo. Miguel powiedział to wystarczająco jasno. Oni nie potrzebują nas, a my ich. Zaczynam zbierać sprzęt. Gdy tylko się wyklujesz, zabieramy się stąd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Portugalia

avatar

Stan cywilny : Bardzo forever alone
Liczba postów : 65
Dołączył/a : 08/08/2015

PisanieTemat: Re: Portugalia - pamiętnik   1/9/2015, 00:12

Zmiana planów, mój amigo. Nigdzie nie idziemy. Za barierą nie można przeżyć.

Wykluj się szybko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Portugalia

avatar

Stan cywilny : Bardzo forever alone
Liczba postów : 65
Dołączył/a : 08/08/2015

PisanieTemat: Re: Portugalia - pamiętnik   1/9/2015, 12:04

Mój najdroższy, wytęskniony Amigo

Przepraszam za dwie ostatnie informacje - były lakoniczne i zdawkowe, zapewne nie powiedziały ci dużo o moim stanie ani tym, co działo się ostatnio.
Przepraszam również za niewyraźne pismo - nie nawykłem do pisania tą ręką.

Tak jak piszę, amigo - straciłem dłoń. Na początku wszystko było w porządku, mój Amigo. Kiedy inni byli w potrzebie, starałem się o nich zadbać, wiesz? Przyniosłem wodę z jeziora, ugotowałem zupę, żeby mieli co jeść... myślałem, że to będzie dobry koniec znajomości, gdy już zabiorę ciebie i odejdziemy z tego okropnego miejsca.
Ale nie pisałbym do Ciebie, gdyby to było takie proste. Mój Amigo, to, co widziałem za barierą, kazało mi przemyśleć raz jeszcze nasze postanowienie. Nawet małe, pozornie niegroźne stworzenia okazały się dla mnie prawie śmiertelne. Straciłem dłoń. Nie wiem, czy odrośnie, a jeśli nie, nie wiem, czy poradzę sobie bez niej. Jest już lepiej, Amigo, nie boli tak, jak wcześniej.
Przyrzekam, że gdybym nie miał Ciebie, zabiłbym się dla spokoju własnego i innych.

Mamy kryształ, ale niewielki i popękany. Nie wiem, co będzie dalej. Nie wiem, czy ze względu na brak zdolności do pracy grupa mnie nie odrzuci. Teraz jestem dla nich ciężarem bardziej, niż zwykle.

Rozważę jeszcze ponowne wyjście za barierę. Muszę nauczyć się walczyć, jeśli mamy znów zobaczyć ocean. Poproszę o parę lekcji Miguela albo kogoś innego, kto potrafi posługiwać się bronią. O ile zgodzą się mnie uczyć. Sądzę, Amigo, że wiele osób zdążyło mnie już skreślić. Są zdziwieni, że w ogóle przeżyłem.
Nie powinienem. Powinienem był umrzeć razem z moim krajem.
Chcę umrzeć, Amigo.

Kocham Cię, czekam na Ciebie,
Twój Tiago
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Portugalia - pamiętnik   

Powrót do góry Go down
 
Portugalia - pamiętnik
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pangea :: Dla użytkowników :: Rejestr mieszkańców :: Pamiętnik-
Skocz do: