IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Szwajcaria

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Szwajcaria

avatar

Stan cywilny : Zaręczony
Liczba postów : 44
Dołączył/a : 20/06/2015

PisanieTemat: Szwajcaria   4/8/2015, 01:56



+ Nazwa państwa +
Schweizerische Eidgenossenschaft - Konfederacja Szwajcarska
Aktualnie po prostu SZWAJCARIA




+ Imię i nazwisko +
Vash Zwingli
I to się nigdy nie zmieni.




+ Wygląd +

Dalej mierzy te swoje 170 cm. Poza włosami na głowie nic więcej mu nie urosło. Stara się unikać luster. Jego własna osoba przypomina mu o tym co najgorsze, więc czasem nie odnotowuje tego faktu i odkłada zabawy we fryzjera na potem. Przynajmniej póki nie będzie w stanie złapać za nóż i po prostu za jednym zamachem odciąć tego, co mu rzekomo przeszkadza. A włosy to naprawdę jedno z jego najmniejszych zmartwień. W czasie trzyletniej paranoi w jaką popadł, a dalej pogłębiającej się depresji zdążył strasznie osłabnąć. Próby utrzymania dwóch osób przy życiu kompletnie wyczerpały jego siły. A i tak wciąż obwinia siebie, że za mało się starał.
Jego twarz już wcześniej była ‘zmęczona’ pracą. Depresja nie sięgnęła jedynie jego psychiki. Sporo stracił na wadze co odbiło się również na mięśniach i ogólnym stanie zdrowia. Trudno mu było zjeść coś do końca, nie mówiąc o ruszeniu się gdziekolwiek. Groźne i chłodne, miętowe oczy zmętniały i stały się nieobecne. Widać w nich było coś co nazywa się brakiem ducha. Wyiskanie jakichkolwiek emocji ze Szwajcara kończyło się ignorowaniem danej osoby aż do następnego dnia, bądź - co chyba jest tą gorszą opcją - niespodziewanym atakiem z pieści. Nie zapomniał jak się walczy. Zresztą chyba niewielu zdawało sobie sprawę z tego że on potrafił coś innego poza liczeniem pieniędzy. Wszak od ogłoszenia swojej neutralności, nie wolno mu było na nikogo podnieść ręki. Nie czujmy się zatem zbyt pewni siebie i nie próbujmy bezczelnie go prowokować. To nie ten świat co kiedyś. Nie obowiązują go już żadne stare prawa i układy. Wracając jednak do tych niespodziewanych wybuchów agresji. Bardzo możliwe iż to dzięki nim zdał sobie sprawę ze swojej słabości i beznadziejności. O zaniedbaniach. To dało mu motywację do ponownych ćwiczeń. Do pracy.
Aktualnie sporo biega. Stawia wszystko na szybkość i wytrzymałość. Jest niski i niezbyt masywny. Zatem korzystanie z wyuczonych chwytów oraz systematyczne zwiększanie możliwości swojego ciała, poprzez doprowadzanie go do granic wytrzymałości powinno mu wystarczyć. Przynajmniej do czasu, kiedy nie wymyśli, albo nie zdobędzie czegoś przydatnego czym mógłby się skutecznie bronić. Tym bardziej że nie przepada za walką bezpośrednią. W zwarciu woli trzymać przeciwników na bezpieczną odległość. Nigdy nie wiadomo co, czym i jak spróbuje Cię podejść. A dzięki zachowaniu pewnego dystansu, zawsze ma się ten jeden moment więcej na przeanalizowanie wszystkiego.
Jego dłonie, kolejny raz od wieków stały się szorstkie i nieprzyjemne w dotyku. Ciężka praca robi swoje, a i efekty też szybko stały się widoczne. Znów zaczął przypominać tego dawnego, silnego chłopaka co kiedyś – bo jednak już nie nastolatka. Tamte lata minęły bezpowrotnie. Nie uświadczysz go również w garniturze, czy białej koszuli. To raczej nie jest już miejsce na takie odstawienia. Jego własny mundur uległ zniszczeniu. Podarty w kilku miejscach i nieco wyświechtany, przeszedł istną metamorfozę. Pozbyto się rękawów, nieco rozluźniło szwy. Dodało się kilka pasków i rzemieni, podtrzymujących niewielkie sakiewki - z zawartością której pewien jest jedynie właściciel - oraz kaptur. Mundur stanowił teraz lekką, ciepłą tunikę. Pod którą i tak Szwajcar zakładał - w zależności od temperatury - albo krótką, czarną koszulkę albo coś z długim rękawem. Byle nie krępowało to nadmiernie jego ruchów. Ponadto luźne spodnie wpuszczone w wysokie, skórzane buty oraz płaszcz. Bo nie oszukujmy się. Ale ani na pustyni, ani na lodowym pustkowiu nikt nie przeżyje w samej tunice. Tak samo łatwo można się spalić i odwodnić na słońcu, jak zamarznąć i umrzeć pośród śniegu i lodu. Dłonie chronione ją przez podwójne, skórzane rękawice. Jedne bez palcy, drugie całkowicie zakryte, stanowiące dodatkową ochronę na zimnie. Stawy, pierś oraz nadgarstki Vash owija sobie bandażami. Nie widać tego pod ubraniem, ale ma to za zadanie uchronić go przed kontuzjami oraz różnymi uszkodzeniami z zewnątrz. Skórzane ochraniacze to za mało w lekkim ubiorze który ma nie krepować ruchów. Owszem, Vash nie miałby nic przeciwko założeniu cięższej zbroi płytowej... tylko po co? Aktualnie jest ona w ogóle nieprzydatna. O wiele łatwiej jest ratować się ucieczką, aniżeli czekać aż coś Cię powali by następnie zacząć otwierać niczym pierwszą lepszą konserwę.
Poza tym zestawem. Który stanowi w pewnym sensie niezbędny warunek do opuszczenia posiadłości, Vash lubi po prostu założyć na siebie coś luźnego i ciepłego. Pospolitego. Tak aby mógł chociaż udawać że jest w domu i jest bezpieczny. Wystarczy zwykła bluza. Nie jest zbyt wybredny. Zresztą w tych warunkach chyba mało kto wypomniałby mu niestosowność ubioru.




+ Charakter +

Tego człowieka raczej trudno było spotkać jeśli nigdy nie prowadziło się jakiś poważnych interesów, czy nie przybywało się regularnie na spotkania wagi światowej. A jeśli już nam się udało… to wrażenie raczej nie było zbyt przyjemne i odruchem schodziło się mu z drogi. Zwykle nie odzywał się zbyt często. Ale jeśli już to robił to zawsze głośno, wyraźnie i do rzeczy. Tak aby wszyscy sobie dokładnie odnotowali jakie jest jego zdanie w danej sprawie. I jeśli już je raz wygłosił to później trzymał się go twardo do samego końca. Tak było przed katastrofą. A jak jest teraz? Prawdopodobnie sporo osób nadal unika jego nieprzyjemnego spojrzenia, a co mniej pewni siebie mogą czuć pewien dyskomfort podczas rozmowy z Vashem. Oczywiście nie tyczy się to państw których ego przerasta samych siebie, a wzrost dominuje nad chłopakiem dwa razy. Ci niemal nigdy nie podchodzili do niego zbyt poważnie, co Szwajcar zwykł ignorować… oczywiście dopóki nie pozwalają sobie na zbyt wielką poufałość.
Nienawidzi kiedy ktoś go dotyka, bądź wchodzi z butami w jego prywatną strefę komfortu. To samo tyczy się Svala. Z tą różnicą, że chociaż on może więcej… to jednak Szwajcar wolałby aby to ‘więcej’ nie było eksponowane przy obcych. Wszelkie trzymanie się za rękę, pocałunki, wciskanie się na kolana i przytulanie spotykają się ze ścianą chłodu i braku odwzajemnienia. Zupełnie jakby Vash chciał swoim zachowaniem przekonać siebie i wszystkich dookoła, że to nie wokół niego rudzielec tak skacze, to nie on został właśnie pocałowany, to nie jego trzymają za rękę. Większa ilość osób w pomieszczeniu i Vash nawet nie drgnie, skrępowany wyimaginowanymi spojrzeniami obcych. Jedynie od czasu do czasu upomni rudzielca o to, że powinien zachowywać się ‘normalnie’. Cokolwiek to dla niego znaczy. I chociaż obecność Eiara zdawałaby się mu ciążyć, to jednak wręcz przeciwnie, chroni go przed innymi. Gdzie się Szwajcar nie ruszy tam na pewno za moment pojawi się rudzielec, by wypełnić przestrzeń między blondynem, a obcym swoją osobą. Jest to zwykle najlepszy moment na to by rozejść się w swoją stronę. Szwajcar na pewno skorzysta z tej okazji.
Często szuka odosobnienia, jakiegoś spokojnego kąta dla siebie. Wciąż rozmyśla, bądź próbuje zabić swoje myśli  przeróżnymi zajęciami. W tym świecie nie ma za wiele do roboty. Nie rozporządza wielkimi majątkami. Nie prowadzi interesów. Nie utrzymuje państwa. Jest niczym lokaj na emeryturze. Nie wie co ma ze sobą począć. Jeśli ktoś mijając go na korytarzu poczuje jakąś wewnętrzną potrzebę aby doń zagadać, tak prawdopodobnie z reakcją spotka się dopiero po dłuższej chwili. Vash sądzi że jeśli zignoruje osobnika to ten sobie w końcu pójdzie. Jeśli owy jest jednak nad wyraz upierdliwy i ma w zwyczaju gadać póki druga osoba nie wpadnie w szał, to mina Szwajcara na pewno będzie wyrazem ostrej migreny. Odpowie. Ale tylko jeśli pytanie jest sensowne. Jak ma już marnować swój czas, to tylko na własną rękę.
Po katastrofie dostał tak ostrego szoku, że po trzech latach walki z tym co nieodwracalne dopiero teraz zaczął wychodzić z depresji. Trudno stwierdzić czy jego poczucie winy odnosi się do straty siostry czy faktu że w akcie desperacji odpalił materiały wybuchowe w górach aby całkowicie odciąć równie zdesperowanym imigrantom dostęp do kraju, podczas ucieczki przed wojną jaka rozpętała się wokół. Którą podsycał miarowo dokładając coraz to większej ilości broni do każdej ze stron. Nic dziwnego, że ludzie zaczęli się ratować. Nie przewidział jednak, że jego działania wywoływały kolejne fale nienawiści oraz popychały najnowsze technologie na przód aż do stworzenia czegoś gorszego od bomby atomowej. Świat zbuntował się przeciwko nim. Krwawił jakąś dziwną mocą, pochłaniając wszystko i wszystkich wokół. Było to zjawisko niepojęte dla kogoś kto stąpa po ziemi tak twardo, że aż kamienie pod stopami kruszeją. Vash nie wierzył w magię. Negował jej istnienie od wieków… chociaż sam nie wiedział dlaczego to zrobił. Wszak…  był przecież Helvetem. Niestety ostatni raz kiedy jeszcze miał z nią styczność, było to podczas polowań na czarownice. I raczej nie były to przyjemne wspomnienia. Nigdy by nie przypuszczał że coś tak abstrakcyjnego powróci. A na dodatek będzie trzymać go przy życiu.
Nie może pogodzić się z uzależnieniem od kryształu. Omija go szerokim łukiem i stara się nie myśleć o tym co jest na zewnątrz. A przynajmniej takie sprawia wrażenie. Jego samotne spacery i góry ciężkich książek jakie czyta od czasu do czasu są pewnego rodzaju próbą odszukania sposobu na przetrwanie. Kiedy nikt nie widzi odszukuje porzucone mechanizmy. Naprawia je i modyfikuje. Nie poddaje się. Chociaż wiele by na to wskazywało. Chociażby niechęć do noszenia broni. Niespotykane… a jednak. Zwykła broń palna zawiodła go w starciu z potworami. Zawiodła go w czasie wojny. Dlaczego miałby z niej korzystać teraz? Nieprzydatny balast jego zdaniem. Nikt na terenie rezydencji nie powinien nosić broni. A na zewnątrz wychodzą jedynie szaleńcy.
Nie popiera ich. Nigdy nie wracają w jednym kawałku. Wyprawy bez przygotowania są zbyt niebezpieczne.
YYyyyyyyyyyyyyyaaaaaaaaaah! Głowa mi paruje... WON OD TEJ KARTY BO NIE JEST SKOŃCZONA!



+ Dodatkowe informacje +

- Źle się czuje w świecie opartym na magii i przymusowego korzystania z jej możliwości
- Jego kozy uciekły... i prawdopodobnie jak wcześniej coś ich nie zjadło to teraz same pożerają co im na drodze stanie
- Ma awersje seksualną. Unika pewnych rzeczy i nie trawi podobnych zachowań.
- Wciąż czuje się nieswojo wśród kobiet. Chociaż już nie kłania się im w pas i nie pozwala wykorzystywać.
- Nienawidzi afiszowania się z czułościami. Wszelkie pokazówki są zaraz ostro tępione.
- Nie obowiązuje go już przysięga wieczystej neutralności, zatem nic już nie stoi mu na przeszkodzie by Cię uderzyć... bądź po prostu zabić
- W czasie długiego zamyślenia, mogą zdarzać mu się dziwne wybuchy, w których to jest w stanie wypomnieć Ci coś co miało miejsce nawet tydzień temu, a na co wcześniej wydawałoby się nawet nie zwrócił uwagi
- Lepiej nie wspominać przy nim o siostrze oraz minionych wydarzeniach


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Szwajcaria
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pangea :: Dla użytkowników :: Rejestr mieszkańców-
Skocz do: