IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 [AK] W - Argentyna [I] - artefakt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Svalbard

avatar

Stan cywilny : Zaręczony
Liczba postów : 172
Dołączył/a : 09/06/2015

PisanieTemat: Re: [AK] W - Argentyna [I] - artefakt   26/8/2015, 19:13

Kusiłeś los zbyt długo. Oto dobra passa Cię opuściła, teraz potwór miał nad Tobą przewagę. Staranował Cię z siłą, która sprawiła, że wyrżnąłeś w twardy grunt i na moment wycisnęło Ci całe powietrze z płuc. Nie byłeś w stanie zaczerpnąć tchu, lecz instynkt zadziałał. Sparowałeś pierwsze uderzenie, aż impet wprawił drzewce broni w drgania i zęby zaczęły Ci szczękać. Niestety, nie byłeś w stanie obronić się przed kolejnym ciosem. Spadł na Ciebie niczym katowski topór na skazańca i wszedł w ciało z łatwością noża krojącego masło. Ciął od pasa w dół. Miękko przeszedł przez kości miednicy, odrąbując kość biodrową i dalej, aż po krocze. Gładkie, proste cięcie, niczym od skalpela po linijce i wkrótce lżejszy byłeś o jedną nogę wraz z biodrem. Jedną, sporą i wyjątkowo umięśnioną nogę ze zgrabnym bioderkiem. Potwór cofnął się i uderzył Ciebie z taką siłą, że przeleciałeś parę metrów. Z hukiem wylądowałeś pod barierą, a kropelki posoki znaczyły grunt niczym krwawy trop od miejsca walki do Twojego obecnego położenia. Bestia nie chciała, by truchło leżało obok niej i wabiło padlinożerców. Ułożyła się wygodnie i zabrała za konsumpcję uciętej nogi, nie przejmując się już Tobą. Zaś Ty krwawisz... Mocno. I chyba Twoje wnętrzności rozważają wydostanie się przez powstały otwór na zewnątrz. Ale jesteś blisko bariery. Zdołasz się doczołgać? Lepiej się pospiesz, nim świeża jucha zwabi inne potwory.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Argentyna

avatar

Sojusze : Pomaga każdemu, kto tej pomocy potrzebuje.
Stan cywilny : Po ostatnich wydarzeniach status wypada zmienić na - to skomplikowane.
Liczba postów : 69
Dołączył/a : 15/06/2015
Age : 501

PisanieTemat: Re: [AK] W - Argentyna [I] - artefakt   26/8/2015, 19:31

Dobrze mu szło. Na prawdę dobrze.
Wierzył w siłę swoich rąk. W sprawność nóg i szybkość reakcji. W gorące bicie serca. Które teraz podjudzone skokiem adrenaliny praktycznie podskoczyło do gardła w momencie uderzenia o zmarznięty jeszcze grunt. Usta Latynosa rozchyliły się w rozpaczliwym odruchu złapania oddechu. Przez chwilę odniósł wrażenie, że impet upadku naruszył coś w jego diabelnie ludzkim kręgosłupie. Szybko się jednak przekonał, że ból pleców to jego najmniejsze zmartwienie.
Chyba tylko cudem udało mu się utrzymać glewię w palcach. Było to coś machinalnego. Podświadomie czuł, że tylko dzięki temu ostrzu jest w stanie jeszcze żyć. Nawet jeśli następne chwile obudziły w nim głębokie i szczere zwątpienie. Kątem oka dostrzegł błysk szpikulca na odnóżu hybrydy, które bezlitośnie zatopiło się w miękkim ciele.
Jego ciele.
Ułamki sekund. Był dość zamroczony, by fakty poczęły ulatniać się z jego świadomości wraz z wartko wypływającą krwią. Tracił grunt pod sobą, coś w niego uderzyło, by na końcu upadł z gruchotem kości o wiele, wiele dalej. Gdy ból uderzył do jego głowy, znajdował się już pod barierą. Blady, ledwo żywy i bardzo poważnie ranny. Chyba tylko naturalne pragnienie życia podsyciło resztki sił do próby podturalnia i podczołgania się. Miał nadzieję zdążyć. Palcami przebierał piach, póki jeszcze mógł.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Svalbard

avatar

Stan cywilny : Zaręczony
Liczba postów : 172
Dołączył/a : 09/06/2015

PisanieTemat: Re: [AK] W - Argentyna [I] - artefakt   26/8/2015, 21:28

Ciężko rzec, dlaczego posłyszałeś ciche kroki i trzask łamanej pod stopami gałązki. Może to walka wyostrzyła Twoje zmysły? Z jednej strony skupiałeś się na pełznięciu w stronę bariery, z drugiej jednak wciąż Twoje instynkty były sprawne i w pełnej gotowości. Zarejestrowałeś czyjąś obecność. Chłodną i zimną, jak zawsze.
- Miguel? - Znajomy głos. Aż za mocno znajomy. Obojętny, lecz z pewną nutką subtelnego zdziwienia.
- Idioto, w coś Ty się wpakował? Stój, bo się wykrwawisz. Opatrzę Cię. - Zimny ton przeszedł w lekko podenerwowany. Wiedziałeś już. Nawet w takim stanie byłeś w stanie go poznać. Serce zabiło Ci mocniej. Askel. Tutaj, teraz.
Nie wydaje Ci się to trochę... Zbyt piękne? Z drugiej strony, kto by się przejmował? Jest tutaj i najwyraźniej chce Ci pomóc.
Jeśli masz odwagę, odwróć się i rzuć kością Rodzaj potwora.
Jeśli resztka zdrowego rozsądku każe Ci wracać... Może lepiej jej posłuchać? Bariera już blisko, a z nią bezpieczeństwo.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Argentyna

avatar

Sojusze : Pomaga każdemu, kto tej pomocy potrzebuje.
Stan cywilny : Po ostatnich wydarzeniach status wypada zmienić na - to skomplikowane.
Liczba postów : 69
Dołączył/a : 15/06/2015
Age : 501

PisanieTemat: Re: [AK] W - Argentyna [I] - artefakt   26/8/2015, 21:48

Jego serce faktycznie zabiło mocniej. Acz tym razem w kompletnie inny sposób.
Na skroniach zdążyły wystąpić kropelki zimnego potu. Po plecach sukcesywnie przemykały fale lodowatych, cierpkich dreszczy. Z każdym, kolejnym centymetrem przebytej drogi głowa Miguela osuwała się bardziej, tak, że jego grafitowo-sine usta wreszcie tknęły gorącego piasku pustyni. Powietrze opuszczało nozdrza ze zduszonym świstem. Lecz jego wola walki i chęć życia były na tyle duże, że wciąż znajdował w sobie strzępki sił, by drgające z bólu palce po omacku szukały zbawiennego szlaku do strefy. Zatrzymał się jednak. Dokładnie w tej samej chwili, kiedy do jego uszu i zamroczonej świadomości dotarły słowa. Chłodny i znajomy ton głosu.
- Mhm... - Nie dał rady mówić. Jednakże pomimo wszystkiego, nawet jeśli tak bardzo pragnął obecności Norwega, coś mu w tym nie pasowało. Zwłaszcza, że podczas ostatniego spotkania Askel dość brutalnie przekazał Miguelowi zarys swoich planów i jakże samolubną decyzję zerwania ze wszystkimi, wcześniejszymi relacjami. Zarówno tyczyło się to rodziny, jak i Argentyńczyka. Spróbował spojrzeć w stronę źródła dźwięku.
- Co..- - Wyzipiał. - Robisz. - Każdą kwestię wypowiadał z niemałym trudem. Na prawdę musiał zbierać w sobie, co tylko mógł i miał, by zabrzmiały zrozumiale. - ...Tutaj?
Dopiero potem powolutku ruszył.
Wszak szybciej nie mógł.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Svalbard

avatar

Stan cywilny : Zaręczony
Liczba postów : 172
Dołączył/a : 09/06/2015

PisanieTemat: Re: [AK] W - Argentyna [I] - artefakt   27/8/2015, 15:34

Zdawało się, że Askel chce Ci odpowiedzieć. Coś jednak mu to uniemożliwiło. Posłyszałeś odgłosy walki, syki i piski. Padlinożercy zaczęli wojnę o świeże truchło. Cokolwiek udawało Askela, chyba zostało przepłoszone? Ciężko rzec. Nie miałeś siły się odwrócić i spojrzeć, w tej chwili tylko migocąca bariera była dla Ciebie ważna. Posuwałeś się wolno, lecz uparcie, brocząc obficie krwią i... Cóż... Delikatnie rzecz ujmując, Twe wnętrzności skorzystały z okazji i poszły sobie na mały spacer po okolicy. Jelito z wolna, acz sukcesywnie wysuwało się z krwawej dziury, aż zahaczyło o coś? Poczułeś ból, kiedy tajemniczy przedmiot, splątany Twoimi wnętrznościami i ciągnięty w rytm Twoich ruchów, z wolna wysuwał się spod piachu. Aż opór zniknął i dziwna, metalowa rzecz zaczęła sunąć po piachu za Tobą. Lepiej szybko znaleźć się wewnątrz strefy. Rana zdążyła się zabrudzić, okleić piachem... I kto wie, co jeszcze zbierzesz, tak niekonwencjonalnie rozrzucając swoje jelita po pustyni. Oryginalna metoda szukania skarbów. Piraci powinni się od Ciebie uczyć.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Argentyna

avatar

Sojusze : Pomaga każdemu, kto tej pomocy potrzebuje.
Stan cywilny : Po ostatnich wydarzeniach status wypada zmienić na - to skomplikowane.
Liczba postów : 69
Dołączył/a : 15/06/2015
Age : 501

PisanieTemat: Re: [AK] W - Argentyna [I] - artefakt   27/8/2015, 15:52

Miguelowi zebrało się na wymioty. Szczęściem, jego ostatni posiłek został strawiony już dawno, bowiem skończyło się tylko na silnych, ale suchych torsjach. Między urywkami świadomości i pulsowaniem bólu, Latynos przeklinał w duszy niczym marynarz na owym, pirackim statku. Czuł się coraz gorzej i rzeczywiście analogicznie mniej sił posiadał. Podróż za strefę wydawała się nieprzebytą wiecznością. Zwłaszcza, że jego ciało powolutku poczęło się poddawać i każdy, kolejny ruch wykonywany był ze znacznie większym trudem. Ociężale posuwał się dalej. Niemalże w agonii. Dlaczego jeszcze nie stracił przytomności? Czemu wciąż żył? Istna droga przez mękę. Jednym uchem słyszał dodatkowy dźwięk za sobą, acz w tej chwili nie miał możliwości zainteresować się czymkolwiek innym. Głos Askela zniknął i teraz Argentyńczyk pozostał zupełnie sam. Aż coś żałośnie ścisnęło ledwie pulsujące serce. Potrzebował czyjegoś towarzystwa. Choćby Norweg miał go słownie mieszać z błotem, to pragnął go obok siebie. Począł się zastanawiać, czym aż tak bardzo go zraził, że teraz wyglądało to jak wyglądało. Tępe myśli pozwalały w jakiś sposób zapomnieć o palącym, degradującym go bólu. W jakiś bardzo nieudolny sposób.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Svalbard

avatar

Stan cywilny : Zaręczony
Liczba postów : 172
Dołączył/a : 09/06/2015

PisanieTemat: Re: [AK] W - Argentyna [I] - artefakt   30/8/2015, 13:57

Wybawienie w postaci migotliwej bariery w końcu nadeszło. Potwory próbowały wykorzystać ostatnie chwile i wyciągnąć się spod niej, lecz nie były w stanie. Im bliżej, tym mocniej zostawały odepchnięte. Zdawało Ci się, że trwa to latami, ale w końcu wpełzłeś do strefy w delikatne objęcia magii. Regeneracja nieco przyspieszyła, acz odległość robiła swoje i było to tylko ledwie zauważalna poprawa. Ale była. Na swój sposób mogłeś poczuć się bezpiecznie. Nie powinieneś już umrzeć. Chyba? Tak Ci się zdawało. Fakt, że znalazłeś się na zielonej trawie i w chłodzie pół okalających miasta działał naprawdę kojąco. Nie byłeś jednak w stanie wstać i zobaczyć, co za sobą przywlokłeś. Metalowy krążek, który wyrzeźbił rynienkę w piachu za Tobą, wyglądał dziwnie podobnie do... Pokrywy od śmietnika? Takiego metalowego kubła, jak kiedyś stawiano przed domkami jednorodzinnymi. Coś chyba musiało ją przygnieść, bowiem brzegi były teraz zupełnie płaskie, a na środku lekko się wpukliła, tworząc subtelne wybrzuszenie. Resztka rączki wciąż tkwiła w metalu i to właśnie o nią zaczepiłeś w czasie swojej podróży. Ale teraz to dla Ciebie nie miało znaczenia. Chciałeś tylko zemdleć i nie czuć bólu, co wkrótce nastąpiło. Utrata przytomności była niczym zbawienie.

Wyprawa zakończona.
Zdobyte przedmioty:
- jedna zdezelowana pokrywa od kubła na śmieci

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: [AK] W - Argentyna [I] - artefakt   

Powrót do góry Go down
 
[AK] W - Argentyna [I] - artefakt
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Artefakty

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pangea :: Archiwum wypraw-
Skocz do: